W ŚRODKU POLSKI…

Niemal w środku Polski jest małe miasteczko Ozorków… W centrum siedemnastowieczny kościół; parafia p.w. św. Józefa, Oblubieńca NMP i Podwyższenia Krzyża Św. Przy tej parafii zamieszkałem kilka dni temu i zostanę prawdopodobnie do wakacji… na czas kolejnego roku akademickiego (podczas moich studiów z zakresu prawa kanonicznego)… Jestem księdzem z Ukrainy i tak zostaje (i nawet tęsknota pojawia się)… Podziękowanie dla biskupów, którzy zgodzili się na takie rozwiązania i ks. Zbigniewa, miejscowego Proboszcza, który przyjął mnie na ten czas pod swój dach…

Ów środek Polski pozwala na szybkie przemieszczanie się w różnych kierunkach… może Pan Bóg to wykorzysta w jakiejś posłudze… natomiast wpisów z Ukrainy będzie w najbliższym roku na tej stronie trochę mniej… Misja Ukraina nadal trwa!

 

Ukraińsko-czeskie porównania…

Na zaproszenie swojego współbrata, o. Richarda, odwiedziłem Zachodnie Czechy, w szczególności zaś dekanat z centralną parafią w Karlovicach (renesansowe wnętrze widać na fotografii). Abba Richard (na zdjęciu nieopodal minibrowaru Państwa J., którzy poszukując alternatywnego życia, opuścili Pragę, osiedlili się na terenie parafii mojego przyjaciela, ufundowali trzyklasową szkołę, chcąc wpływać na kształt nauczania dzieci i zatrudnili przy produkcji piwa osoby niepełnosprawne!) moderuje zespołem duszpasterskim (dwóch kapłanów i diakon stały) i ma pod opieką 18 kościołów. Część z nich należy do państwa i to ono troszczy się o ich byt (jak jest w niewielkim kościółku, przed którym stoję, a będącym  miejscem większości tamtejszych  ślubów), część pozostała własnością parafii. W 6-8 z nich odbywa się coniedzielna msza św.

Cóż rzec? Kościół w Czechach to kościół małych wspólnot, dotknięty prześladowaniem (symboliczne zdjęcie Piety z pobliskiego opactwa-muzeum, gdzie trudno zamknąć religijność w wymiarze eksponatu do zwiedzania)… czyli druga Ukraina… z dwoma różnicami: zostały obiekty sakralne i państwo partycypuje w utrzymaniu kościoła… Nadto jest na tych ziemiach coś z mniszego ducha dawnych włodarzy… choćby w odradzającym się opactwie trapistów (czeska Burgundia jak mawia mój współbrat), gdzie dotarliśmy jednego wieczoru na kompletę, ku mojemu zaskoczeniu, śpiewną w j. czeskim przez mnichów… Ale pytanie o kształt ducha czeskiego Kościoła pozostałe dla nas otwartym… Nowa generacja biskupów (jak na Ukrainie) przestaje myśleć kategoriami udręczonego kościoła, ale przyszłość spowita jest ciemnością (zdjęcie Pragi nocą zrobione nieopodal ogrodów Sióstr Boremeuszek, które przeprowadziły V. Havla na drugą stronę życia).