O kradzieży…

Były dwa włamania do naszego domku, w którym żyjemy, w Bałcie… Pierwsze, w Wigilię Objawienia Pańskiego; drugie – kilka dni później… Zginęły pieniądze i komputery… Pieniądze przepadły bezpowrotnie… Komputer odkupiłem od naszego ministranta… (czy był tylko pośrednikiem, czy brał udział we włamaniu, jeden Pan Bóg wie…). Co na to policja – czas pokaże… Włamanie zgłoszono, procedury wyjaśniające wszczęto… czy nasz ministrant trafi pod sąd w roli współoskarżonego, świadka… nie wiem… czy fakt doniesienia na kolegę jest okolicznością łagodzącą, czy obciążającą… wszak sam nie przyznał się do udziału w przestępstwie…

Doświadczenie bycia okradzionym to nie jest tylko strata materialna…to poczucie, że ktoś naruszył Twoją intymność, Twoją godność, wtargnął tam, gdzie nie miał prawa być… Stajesz się nagim… Poza tym odkrywasz, że rzeczy mocno Cię krępują… myśli uciekają… w głowie tętni jakiś Tren Fortynbrasa…

I jak formować dalej ministranta?

 

Objawienie Pańskie – refleksja nie na temat…

Uroczystość Objawienia Pańskiego… parafianie nie dopisali; śnieg i silny mróz, potwierdzający zdaniem miejscowych, że ich rozpoczynające się święta (prawosławne) Bożego Narodzenia są prawdziwe, nie nasze, katolickie.

Uroczystość, w której zbiegają się trzy wydarzenia, każde niosące radość: pokłon mędrców, pogan – niemal wyklętych w Starym Testamencie, bo mających coś wspólnego z magią… zobaczyli Jezusa i ich życie zmieniło się; chrzest Jezusa w Jordanie, po którym Jan wiedział, że jest między nami Mesjasz i trzecie Kana Galilejska i Jezus, czyniący cuda… a u nas w domu przebija się smutek…

O jak bardzo człowiek jest przywiązany do tego, co materialne; wczorajsza kradzież na plebanii (straciliśmy fundusze przewidziane na remont zakrystii w kościele) zaćmiła ową radość Objawienia Pańskiego… Wczoraj, w czasie wieczornej mszy świętej, podczas której modliliśmy się o nowe powołania kapłańskie, po którym nastąpiło nabożeństwo (z litanią do Chrystusa, Kapłana i Żertwy) ktoś wszedł do domu… i zabrał nie swoje…

Proboszcz postawił pytanie o duszę tego, który wziął… (pewne poszlaki wskazują, że może to być jeden z naszych wychowanków…). Po  chrześcijańsku – pomodliliśmy się za złodzieja…

A zakrystia? Musi poczekać…

Wieczorem zaś Polacy fantastycznie skakali…

Tomaszpol

Niedaleko Winnicy znajduje się niewielkie miasteczko Tomaszpol….. Od ćwierćwiecza pracuje tam ks. Stanisław, kapłan związany z Ruchem Rodzin Nazaretańskich, kapłan, będący ojcem dla tych, którzy szukają u niego wsparcia…

Pojawiła się piękna myśl, aby wziąć udział w młodzieżowym, noworocznym spotkaniu w Tomaszpolu… I pojechaliśmy, aby dziękować za rok 2016 i razem z młodzieżą z Winnicy, Odessy i Tomaszpola z kulturą, po chrześcijańsku, z Panem Jezusem zacząć Nowy Rok…

I było całkiem dobrze… Co prawda okazało się, że nie jest to zwykłe spotkanie młodzieżowe, a początek nieco dłuższych rekolekcji (o czym nie wiedzieliśmy), i więcej tam miejsca na modlitwę niż tańcowanie… ale pomimo to nasza młodzież z Bałty (było ich sześcioro) jakoś dała radę zintegrować się z ludźmi, którzy przyjechali tam z nastawieniem nieco bardziej duchowym…

1. stycznia wracaliśmy do domów, a młodzi w Tomaszpolu wchodzili w   głębsze skupienie… potem przyszedł sms, że zdążyliśmy uciec przed ospą, która tam wyjawiła się…

***

Na 1. zdjęciu widać krzyż misyjny, stojący na placu przykościelnym… choć wierzę, że spotkanie nie było krzyżem dla nikogo z nas! 

Z kolei na 2. część naszej młodzieży przed jakimś pomnikiem w parku obok kościoła.