Odpust ku czci Przemienienia Pańskiego w Prawdino

W niedzielę, 7. sierpnia, o godzinie 15.00 koronką do Bożego Miłosierdzia rozpoczęła się Uroczysta Msza Święta. Przybyli na nią nasi parafianie, a także pielgrzymi z Chersonia: I grupa pieszo, II zaś wynajętą marszrutką (ta ostatnia dotarła na zakończenie naszej liturgii, bowiem kierowca pobłądził i zapragnął pokazać odległe od Prawdino limany k. Stanisława!).

Słowo Boże podczas liturgii wygłosił nasz Przyjaciel, o. Ansastasij (na zdj. proklamuje Ewangelię). Mówił o tym, że tak, jak ten kościół w trakcie remontu przemienia się (można to dostrzec na 2. zdjęciu, na którym widać fragment prezbiterium), tak samo i my jesteśmy wezwani do tego, aby przemieniać nasze serca, otwierając je bardziej dla Jezusa! Po mszy świętej nastąpiła agapa, gdzie podzieliliśmy się  wzajemną radością i darami, które przygotowali parafianie.

CAM02739

^0F53FB74FC9B6CAEAD710446A803B075262D56EC7D78CE7D32^pimgpsh_fullsize_distr

I Piesza Pielgrzymka Chersoń-Prawdino

Spontaniczne pomysły czasem w ciągu kilku godzin nabierają wyraźnych kształtów – tak było w przypadku tej idei… Telefon do Przyjaciela – o. Anastasija z Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi przesądził, że można iść – nocleg w Jego parafii w Nadjeżdiwce był możliwy…

Wyszliśmy (11 osób) na pątniczy szlak… Sobotni poranek, 6. sierpnia, zapowiadał, że będzie to upalny dzień…  Chersoń opuszczaliśmy ze śpiewem na ustach… Na wysokości cmentarza w Kamyszanach nasze mikrofony już nas nie wspomagały… Atmosfera była jeszcze dobra… Wczesny obiad u rodziny naszych parafialnych sióstr Tani i Leny, pod Biełozerką rozweselił nasze serca… i weszliśmy na najtrudniejszy szlak, wiodący przez pola…

Żar lał się z nieba, droga coraz bardziej gubiła właściwy kierunek, zapasy wody szybko zaczęły się kurczyć. Pielgrzymi, niczym biblijni towarzysze Mojżesza, zaczęli szemrać…

W pewnym momencie zrozumieliśmy, wychodząc na asfaltową drogę prowadzącą z Biełozerki do Stanisława, że jesteśmy na niewłaściwej drodze…  W dodatku daleko od najbliższych domów, bez kropli wody… Z wyschniętymi językami wszyscy dotarliśmy do celu I dnia naszej wędrówki. O. Anastasij, biciem cerkownych dzwonów, obwieścił nasze przybycie… I była radość pomimo zmęczenia… Msza  święta, kolacja i capstrzyk.

II dzień wędrowania, lżejszy, z kąpielą w stawiku nieopodal Prawdino, był już  niemal dziecinną igraszką… Przed 11.00 dotarliśmy do naszego celu…. Obiad, uroczysta msza święta i powrót do domów…

pałomnicki krzyz CAM02703 CAM02711