Wspomnienie o ks. Tadeuszu

W środę 20.05.2015 r. zmarł ks. Tadeusz Zeńko, który przez ostatnie dziesięć lat posługiwał w mojej rodzinnej parafii p.w. MBNP w Tarnobrzegu. Odszedł do Pana wielki kapłan, który zawsze pozostawał na drugim planie; kapłan, który był nade wszystko znakiem Bożego Miłosierdzia w konfesjonale; kapłan, który pozostał człowiekiem.

W mojej pamięci pozostanie na zawsze jego reakcja, kiedy po raz pierwszy pojawiłem się w parafii w czarnej sutannie (po opuszczeniu karmelitów bosych). Wówczas z radością powitał mnie jako swojego brata, nie robiąc żadnych wyrzutów z powodu mojego przejścia z Zakonu do Diecezji… Kiedy przyjeżdżałem do rodzinnego domu, to on służył mi radą i posługą w konfesjonale… R.I.P.

XX Marsz “Konary”

1W maju 1915 r. I Brygada Legionów Polskich stoczyła na swoim bojowym szlaku bitwę pod Konarami. Dziś zakończyły się trzydniowe uroczystości, upamiętniające bohaterską walkę ówczesnych legionistów, będących pod dowództwem J. Piłsudskiego. Na pamiątkę tych zmagań w 1996 r. rozpoczęto organizować Marsz Szlakiem Walk Legionów Polskich po Ziemi Sandomierskiej “Konary”. W tym roku odbył się Jubileuszowy XX Marsz. Po 10-letniej przerwie powróciłem na szlak, tym razem już nie jako strzelec, lecz kapłan. W południe przy obelisku, upamiętyniającym krwawe boje, sprawowałem eucharystię wraz z kapłanami dekanatu klimontowskiego, której przewodniczył J.E. bp Edward Frankowski. Przebieg bitwy można znaleźć na stronie internetowej tarnobrzeskiego “Strzelca”, do którego kiedyś przynależałem http://www.strzelec.tbg.net.pl/przebieg-bitwy-pod-konarami.

  Czytaj dalej XX Marsz “Konary”

Łódź – Poznań – Świnoujście

7a83be_e77d86c9da024e6087fd79f19eec653bZa mną intensywny czas przemieszczania się… Upłynął już prawie miesiąc od przyjęcia święceń kapłańskich… Kolejne msze prymicyjne – tym razem w Łodzi – w par. p.w. Najświętszej Eucharystii i w WSD… Oba te miejsca odwiedziłem w duchu wdzięczności, mając w pamięci dobro, które tam otrzymałem. I dalej – dalsza wędrówka – w Poznaniu spotkanie z Grupą Modlitewną „Betania” i chwila odpoczynku w rodzinnym gronie nad polskim Bałtykiem.

Pan Bóg daje łaskę stopniowego odkrywania sakramentów eucharystii i pojednania… Właśnie w tych sakramentach  ma działać przeze mnie Jezus Chrystus. Zwłaszcza w tym ostatnim kapłan dostrzega, że otwierając się na Ducha Prawdy, pozwala przemawiać przez siebie Jemu… Chwała Panu!

W Koluszkach

Kolejny weekend upłynął pod znakiem wyjazdu do Koluszek. Powróciłem do 7a83be_75cc8c89393c427fbcc05e1adfcafb12swojej pierwszej parafii praktyk (z czasów pobytu na terenie Archidiecezji Łódzkiej). W parafii od tego czasu wiele się zmieniło – przede wszystkim posługujący kapłani. Ksiądz Kazimierz – proboszcz-senior, u boku którego dojrzewałem do kapłaństwa, pozostał na terenie parafii i zamieszkał jak to mawia – „w domu emeryta”. Mimo tych zmian – miejsce te pozostało żywym kościołem, w których Boży Duch działa. Odprawiłem tu mszę świętą, ale nie o tym chciałem napisać. Ciekawa była droga do Koluszek. Pan Bóg potrafi pięknie posłużyć się niespodziewanymi okolicznościami. Za Kielcami, na granicy Mniowa dotknęła mnie awaria samochodu. Auto poszło do warsztatu. Dalszą drogę przejechałem stopem. I dzięki temu wypadkowi dwa piękne znaki Bożego działania dokonały się. Jeden – z Koluszek wyruszyła do mnie ekipa „na pomoc” – dwoje ludzi, którzy podczas tej drogi, w końcu potrafili sobie wzajemnie przebaczyć. Pan Bóg sprawił, że doszło między nimi do szczerej rozmowy i został uczyniony jakiś krok na drodze odbudowania ich wzajemnego współrozumienia. I drugi – mężczyzna, który zatrzymał się na mojej drodze – stał się moim ewangelizatorem. Człowiek, który doświadczył bólu choroby alkoholowej, który po osiemnastu latach zdecydował się w sakramencie pojednania odnowić swoje przymierze z Bogiem, który zaczął formację w Neokatechumenacie i Łódzkiej Odnowie w Duchu Świętym, z pasją opowiadał o Bogu, czyniącym cuda w Jego życiu. I chwała Panu za to Jego świadectwo. Pan Bóg wciąż powołuje świadków swojej uzdrawiającej Mocy…

Daj Boże, że do Koluszek jeszcze powrócę…

Na zdjęciu – wspomnienie z parafialnego wyjazdu sprzed dwóch lat…