KOLĘDA

Rano biorąc z kościoła poświęconą wodę, natknąłem się na taflę (poświęconego) lodu. W naszym parafialnym kościele temperatura spadła nieco poniżej zera. I jak okazuje się, poświęcona woda, nie zmieniła właściwości fizykochemicznych, i zwyczajnie zamarzła. Trwa czas wizyty duszpasterskiej. Teoretycznie, w bieżącym roku nasz biskup nie zachęcał zbyt mocno do odwiedzania wiernych (choć parę jego zdjęć z kolędy w katedrze pojawiło się w publicznej przestrzeni), ale zostawił otwartą furtkę dla takich odwiedzin. W wypadku mojej mikroparafii, gdzie co niedzielę spotykam się z niemal wszystkimi swoimi parafianami i znajduje chwilę, by zamienić z nimi choćby kilka słów albo siąść przy wspólnej agapie po mszy świętej (jak choćby ostatnio przy okazji urodzin p. Musi), byłoby czymś absurdalnym odmówić noworocznego błogosławieństwa chaty i spotkania w domu. Więc poszedłem w szalonym tempie, odwiedzając średnio jeden dom dziennie. Szczególnie się cieszę ze spotkań z mężami naszych parafianek, których rzadziej widuję. Osobiście ograniczam się do modlitwy błogosławieństwa, rezygnując ze Wschodniej tradycji “posiewania”. Kilka grup kolędników nawiedziło moją kościelną chatę i posiało mi na posadzce owies (i może pszenicę) dla szczęścia w nowym roku. Żeby latem nie wprowadzać do środka kombajnów na żniwa, szybko zmiotłem rozsypane w dobrej wierze zboże z kruchty kościoła.

W ostatnim czasie p. Rusłan podarował namalowany swoimi rękami (przy dziesięciu dioptriach na oczach) obraz naszego kościoła. Wygląda jak stodoła, ale faktycznie w 2010 roku przed rozpoczęciem remontów bardziej przypominał rujnującą się pozostałość kołchozu niż katolicki kościół. Przy pomocy “maślanych” farb oddał sielankowo-wiejski charakter naszej parafii (i nota bene wspólnoty). Obiecał jeszcze jedno dzieło. Będziemy czekać.

2020 A.D. za nami

Tradycyjnie parę słów podsumowania na temat pracy duszpasterskiej i sprawozdanie z finansów naszej wspólnoty.

Zatem:

1. Koronowirus zasadniczo nie przeszkodził w tegorocznej pracy duszpasterskiej. Najtrudniejszy był okres Wielkanocy, kiedy ograniczenia wymusiły na nas wprowadzenie dodatkowej niedzielnej mszy świętej (obowiązywał wówczas dość rygorystyczny limit 10-osobowy). Cieszy jednak, że mimo rozwoju epidemii frekwencja na niedzielnych mszach się utrzymała, a po wakacjach zaczęła rosnąć i obecnie zwykle w liturgii uczestniczy około dwudziestu osób (wobec 12-15 w 2019 r.);

2. Podobnie jak w minionym roku, głównym wydarzeniem w naszej parafii był odpust ku czci Przemienienia Pańskiego. Uczestniczyło w nim ponad sto osób; przyjechało sporo gości, głównie z Chersonia. Uroczystości poprowadził ks. Adam, kustosz Sanktuarium MB Janowskiej. Również relatywnie dużo osób uczestniczyło w liturgiach okresu Bożego Narodzenia (ponad 50 osób). Bardzo cieszyło duże zaangażowanie parafian w okresie Adwentu, gdzie w codziennych mszach roratnich uczestniczyło ok. 10 osób.

3. W księgach metrykalnych odnotowano cztery pogrzeby, dwa chrzty święte. Odbywa się regularna katecheza w dwóch grupach wiekowych w Prawdyne oraz katecheza rodzinna w miejscowości Grozowe.

4. Regularnie odbywają się w parafii spotkania chóru (osób związanych z budynkiem Domu Kultury w Prawdyne), który śpiewa w czasie głównych uroczystości religijnych naszej wspólnoty.

5. Zainaugurowaliśmy Jubileusz 175-lecia obecności katolików w Prawdyne. Modlimy się w intencji planowanych latem misji parafialnych i o nawrócenie mieszkańców wioski.

6. Dzieci (i młodzież) z naszej parafii uczestniczyły latem w dziesięciodniowym wypoczynku w Hajworonie, zaś jesienią w trzydniowych rekolekcjach w Chersoniu.

Od strony remontowo-budowlanej:

1. Wykonano system nawodnienia wokół kościoła;

2. Położono kolejny fragment kostki brukowej (plac z prawej strony kościoła);

3. Wykonano bramy i furtki, zamykając prace przy ogrodzeniu kościoła;

4. Prowadzono dalsze prace na chórze kościoła (wylewka, posadzka) i wydzielono tam prowizorycznie część mieszkalną dla kapłana;

5. Postawiono pięciometrowy, dębowy krzyż na placu kościelnym, a także położono płytkę wokół niego;

6. Wmurowano w nisze od strony frontu kościoła figury Serc Jezusa i Maryi;

7. Dokonano nasadzenia ponad stu tuj i krzewów na placu kościelnym;

8. Zakupiono brakujące meble do zakrystii, nowy syntetyzator oraz urządzenie wielofunkcyjne dla parafii.

Poniżej można zapoznać się z zestawieniem przychodów i wydatków za rok 2020. W stosunku do ubiegłego roku parafia dysponowała budżetem o ok. 20% niższym. Najbardziej zmniejszył się przychody z tytułu pomocy z polskich parafii (zbiórki), bo ok. 80%. Parafię w tym roku uratowali indywidualni darczyńcy, których datki stanowiły blisko połowę dochodów parafii. Bóg zapłać za Waszą pomoc! Struktura wydatków jest zbliżona do zeszłorocznej.

 WYDATKI PRZYCHODY 
   nadwyżka na 31.12.2020 r.78,24 zł
stan zadłużenia na 01.01.2020 r.8 678,54 zł ofiary złożone przez indywidualnych darczyńców354 94,83 zł
remontowo-budowlane30 484,21 zł dochody z pracy kapłana w innych parafiach (kolęda, zastępstwa)10 582,39 zł
wydatki bieżące (utrzymanie par., samochód parafialny)24 431,32 zł dochody z mszy św. binacyjnych7 961,53 zł
pomoc potrzebującym4432,77 zł dofinansowania zadań z fundacji kościelnych10 215,38 zł
wynagrodzenia (siostra, organistka)4 015,93 zł zbiórki celowe w polskich parafiach7 710,40 zł
 72042,77 zł  72042,77 zł
     

Przed nami:

– przygotowanie obchodów Jubileuszu w naszej parafii;

– dalsze prace na chórze kościoła, położenie płytki od frontu kościoła (100 m2), ławki do kościoła itd.

Błogosławionego = Szczęśliwego Nowego Roku!

Z modlitwą – ks. Łukasz z parafinami.

Шедрік… Boże Narodzenie 2020 A.D.

Był wertep (żłóbek), a w jego sercu – Dzieciątko Jezus. Chrystus narodził się! Wysławiamy go! Św. Franciszek z Asyżu w 1223 r. pierwsze jasła umieścił przed ołtarzem – nie było w nim nawet Dzieciątka. Sianko w żłobie. Nic więcej. Intuicyjnie jednak wchodzący do kościoła odkrywali, że Jezus, który na każdej Eucharystii “rodzi się” pod osłoną chleba, to ten sam Jezus, którego Maryja powiła przeszło dwa tysiące lat temu. I tą prawdę chciałem przekazać w Wigilijną Noc parafianom i przybyłym gościom.

Był 25. grudnia z nami o. Anastasij, którego poprosiłem o świadectwo. Prawosławny Baciuszka wyznał, a nie zaprzeczył, że kocha kościół, bo kocha Chrystusa. I miłość, ta Objawiona miłość, każe mu poszukiwać najgłębszej Prawdy w kościele.

I był szczedrik. Słownik przekłada owo tajemnicze słowo na znane nam inne – pastorałka. Logicznie szczedrik nie jest pastorałką, bo czyż na Boże Narodzenie na Ukrainie przylatują jaskółki i obiecują worek złota. Nie o logikę jednak tu idzie… A o kolędowanie i obietnicę błogosławieństwa. Często posiewanie (czyli odwiedziny z kolędą i sypanie w chacie zboża) było związane ze śpiewem tego szczedrika. Zatem wybrzmiał on w pełni na koniec naszej świątecznej liturgii. Był bowiem nasz na wpół kościelny chór.

I był to dobry czas.

Krzyż JUBILEUSZOWY

W dniu 4. grudnia 2020 r. został postawiony na placu przykościelnym krzyż. Ponad pięciometrowy, dębowy znak zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią ma być dla nas symbolem Jubileuszowego Roku, 175-lecia obecności katolików w Prawdyne (1846-2021).

Serdeczne podziękowani dla p. Petra – leśniczego z Iwano-Frankowa (lwowskie) za przekazane z miejscowego leśnictwa drzewa i przygotowanie krzyża do transportu; o. Adamowi, kustoszowi Sanktuarium Matki Boskiej Janowskiej – za finansową pomoc; brygadzie z Prawdyne – za udostępnienie specjalistycznego ciągnika, dzięki któremu krzyż mógł być obstalowany; i wszystkim dobrodziejom, którzy na co dzień wspierają naszą misyjną placówkę na Południu Ukrainy.

Adwent trwa

Zgodnie z tradycją, roratnią mszę świętą rozpoczynamy od zapalania świec. Mówimy wówczas znamienne słowa: “Jestem gotowy”. Owa gotowość ma oznaczać, że duchowo, moralnie jesteśmy przygotowani nie tylko na radość Bożego Narodzenia, ale również na spotkanie z Jezusem w wieczności. Każdego ranka około dziesięciu osób wypowiada w naszej parafii te proste słowa.

I faktycznie, dziś nabierają one specyficznego kształtu. W tygodniu poprzedzającym Adwent odeszły do Pana dwie osoby związane z naszą wspólnotą. Dziadek Jan – czasem do nas zaglądał; przechodząc mimo, zagadnął, w sumie katolik – jeden z nielicznych, którzy coś pamiętali z historii prawdyńskiego kościoła. Doświadczenie głodu w dzieciństwie (głodomór na Ukrainie!) wycisnęło na nim piętno, Oprócz niego pożegnaliśmy Panią Ludmiłę, uprzejmą księgową z Siel-Rady, którą określiłbym mianem ukrytej sympatyczki naszego kościoła. Jej mamę do dziś odwiedzamy podczas comiesięcznych spotkań z chorymi. W ogóle sporo osób choruje tu na wsi – teoretycznie nie-covidowe, zapalenie płuc dominuje, ale i ono w niedogrzanych chatach i szpitalach zbiera żniwo. W niedzielę nas trochę mniej z tego powodu, i mieścimy się w ograniczeniach zaprowadzonych urzędową kwarantanną (do 20 osób).

Trochę się opóźnia nam montaż pięciometrowego dębowego krzyża, przygotowanego dla nas na Zachodniej Ukrainie. Mamy jednak nadzieję, że zdążymy przed faktyczną zimą i przymrozkami… Tyle nowości.

Serce Jezusa w Prawdyne.

Nasi stali czytelnicy zapewne już pamiętają, że w historycznych schematyzmach Diecezji Tyraspolskiej znajdowała się informacja o filialnym kościele murowanych chersońskiej parafii w Prawdyne pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusa.

Dziś zagościły do nas: Serca Jezusa i Maryi. Dwie gipsowe figury, odpowiednio wzmocnione (zacementowane w środku, obłożone metalem i polakierowane zabezpieczającym lakiem) zostały wmurowane w nisze, znajdujące się na froncie naszego kościoła.

Co prawda stary Pan Jan (już schorowany, leżący w domu) twierdzi, że tam były kiedyś anioły… Ale głowy za to nie da, bo pamięć już nie ta, a dzieciaki wszak nie zważają na takie szczegóły. Myślę, że nie ma nic złego w tym, że oddamy pod opiekę takich “aniołów” naszą parafię.

Serce Jezusa i Serce Maryi kocham Was…

Czas płynie w rytmie duszpasterskim

Mimo ograniczeń epidemiologicznych nasz kościół pracuje na pełnych obrotach… Aktualnie może przebywać w nim do trzydziestu osób (jesteśmy w “żółtej” strefie), zachowując rygor sanitarny. Przystępuję więc do raportu za ostatni okres:

– katecheza dla dzieci i młodzieży odbywa się zgodnie z planem. Jej punktem kuliminacyjnym był udział łącznie jedenaściorga naszych dzieci (i młodzieży) w dwóch seriach rekolekcji zorganizowanych przez Siostry Nazaretanki w Chersoniu (Ola [pomoc z Kijowa]+Olga+Emilia). Dla mnie to głównie kwestia logistyki, przejechanych w sumie około tysiąca kilometrów tam i z powrotem, by dostarczać nasze dzieci na miejsce akcji! Wyszło dobrze.

– chór wciąż śpiewa – mimo chorób, które go chwilami zdziesiątkowały – i zaśpiewał w Uroczystość Wszystkich Świętych… Piękna liturgia, w której odkrywamy, że dla każdego z nas jest przygotowane i zaplanowane miejsce w Królestwie Bożym. Od czwartku wejdziemy z naszymi śpiewakami w misterium Bożego Narodzenia.

– nasza wspólnota powiększyła się o Daniła, półtoramiesięcznego chłopca, którego rodzice przyprowadzili do chrztu. W sumie to nawet powiększyła się nieco bardziej, biorąc pod uwagę nasze dzieci na katechezie z prawosławnych rodzin, które ostatnio zasiliły wspólnotę.

– odnaleźliśmy kilku chorych, o których wiedzieliśmy, że kiedyś byli związani z naszą wspólnotą. To błogosławieństwo, że mogli wyspowiadać się lub chociaż przyjąć sakrament namaszczenia. Indywidualne odwiedziny w domach osób starszych stanowią coraz bardziej absorbującą część naszej parafialnej pracy.

– rozpoczęliśmy kurs polskiej mowy. Kilka osób uczy się języka i nieco męczy, próbując czytać choćby dziecięce wiersze w stylu: “Żwawy Czeczen tańczy cza-czę”.

Jutro, jak każdego roku, udamy się cmentarz by w modlitwie ocalić pamięć budowniczych parafii i zmarłych, o których zapomnieli już najbliższi. Tradycyjnie odbędzie się msza polowa i procesja…

Niżej kilka zdjęć dokumentujących nasze działania.

JESIENNE INWESTYCJE

Kilka słów o tym, co w ostatnim czasie zrobiliśmy na polu materii przy naszym kościele i o dalszych planach.

1. Zamknięcie terytorium wokół kościoła – postawiliśmy dwie bramy i w sumie trzy furtki;

2. Prace na chórze kościoła – dalsze prace związane z wydzieleniem części mieszkalnej na chórze kościoła. Postawienie dwóch “przesuwnych” ścian;

3. Ostateczne zamknięcie prac w zakrystii. Doposażenie zakrystii w ławki-pufy i dodatkowy stolik.

4. Przebudowa systemu doprowadzającego wodę do kościoła;

5. Prace na zewnątrz kościoła. Nasadzenia – 70 tui, krzewy, kwiaty. Prace związane z tworzeniem małej architektury – murki, ozdobny kamień itp.

Prace inwestycyjne w parafii prowadzone są w całości z ofiar składanych przez naszych dobrodziejów albo w trakcie zbiórek organizowanych przez zaprzyjaźnionych kapłanów w Polsce (choćby ostatnio w Chełmie) albo przekazywanych bezpośrednio na rachunek bankowy (konto nr 55 2030 0045 1130 0000 1092 7590). Ofiary składane przez garstkę naszych parafian nie są w stanie pokryć nawet bieżących wydatków związanych z funkcjonowaniem kościoła, a często i oni potrzebują naszej pomocy. Chciałbym w tym miejscu po raz kolejny podziękować naszym dobrodziejom za wsparcie. Polecamy Was w naszej codziennej modlitwie a raz w miesiącu jest sprawowana w Waszych intencjach ofiary mszy świętej.

W najbliższym czasie chcielibyśmy zająć się pracami stolarskimi wewnątrz świątyni. Są one dość kosztowne. Planujemy montaż drewnianych barierek zabezpieczających na chórze, zakup i montaż szesnastu ławek oraz konfesjonału. Na ten cel potrzebujemy zebrać około 20.000 zł.

Pustynia

Nawet tym razem nie mowa o duchowej pustyni, odejściu na samotnię, by tam móc usłyszeć głos Boga. Dziś bardzo przyziemnie. Pierwszego września skończyła się woda w systemie wodociągowym w Prawdyne. Prawdę mówiąc – tu zawsze jej było mało – dwie niewielkie basznie są włączane w sumie na trzy godziny w ciągu doby – ale dotąd znajdowałem się w szczęśliwej pozycji osoby, która odkręciwszy kran, cieszyła się dostępem do wody. Wstępna diagnoza nie potwierdziła jednak jakoby tej wody było mniej niż zwykle (choć panują upały i wielu spośród sielan polewa drugie nasadzenia młodych ziemniaków i kapusty ową pitną wodą – notabene czyniąc to niezakonnie), nie znaleziono przyczyny w działaniu hydroforu (choć na wszelki wypadek ją rozebrano i wymieniono jedną pryczatkę – nie wiem jak to na polski przełożyć!). Została jeszcze jedna teoria do zweryfikowania, że jakiś musor z centralnej, azbestowej truby popadł w przyłączenie do mnie i zablokował przepływ życiodajnej wody). I wyjątkowo mocno brzmiąca w tym tygodniu antyfona na komunię: “Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Boga”.

Zatem pustynia. Skutek – wszystkie miednice i inne naczynia stały się magazynem wody, a sposób obchodzenia się z wodą przybliżył mnie do życia sprzed kilkudziesięciu lat – miska, wiadro… W sumie można spojrzeć na to prawie ewangelicznie, a choćby w duchu Franciszkowego rozumienia kapłaństwa – by “pachnieć swoimi owcami”. I prawdę mówiąc wielu z mieszkańców Prawdyne toczy codzienny bój o krople wody.

Uruchomiło to życzliwość sąsiadów… Dwukrotnie udało się podlać w tym tygodniu kwiaty i siedemdziesiąt świeżo posadzonych tuj… Raz przeciągnąwszy stumetrowy szlang ze studni sąsiada, drugi z beczkowozu (albo beczko-traktora!). Dobro promieniuje!

Tak rozpoczął się wrzesień, nowy rok formacyjny…

Nadto za kilka dni będziemy cieszyć się w końcu długo oczekiwanymi bramami, które zamkną terytorium wokół kościoła, a które z lekarską precyzją spawa p. Leonid – kolejny, życzliwy sąsiad.

Bóg kocha każdego z nas, tu, dziś obecnych, osobiście! – odpust 2020

Już za nami odpust ku czci Przemienienia Pańskiego, połączony w tym roku po raz pierwszy z dożynkami – podziękowaniem Bogu za zebrane plony ziemi. Przygotowania rozpoczęły się półtora miesiąca temu, kiedy na wygłoszony apel, zgłosili się muzycy z Prawdińskiego Domu Kultury… Powstał chór – siedem osób o potężnych głosach, otwartych sercach – nie było w nim żadnego katolika – podołali w tym czasie przygotować pieśni liturgiczne na dwa głosy i nauczyć się obrzędów obcej dla nich łacińskich liturgii – zaśpiewali i uwielbili w ten sposób Boga! Po mszy zaś dali cudowny koncert.

Był dożynkowy wieniec – owoc pracy rąk ludzkich – ciężkiego wyplatania przez Panią Natalię, były owoce, zboże, kwiaty, zioła – wszystko pobłogosławił na końcu uroczystej liturgii ks. Adam, który przyjechał do nas aż spod Lwowa. Przypomniał nam, że Bóg kocha nas każdego osobiście. Mówił do obecnych, w dużej części nie mających nic wspólnego z kościołem czy cerkwią poza metryką chrztu, że w ich sercach tli się płomień rozpalony przez Boga w tymże sakramencie, płomień, który ich przodkom pozwolił przelać krew za tą świątynię…

Nasi parafianie służyli przybyłym gościom z różnych zakątków naszej oblaści i Ukrainy… Około 120 obecnych osób, wierzę, powróciło do domu sytych nie tylko pięknem muzyki, liturgii, ale i nakarmionych obiadem przygotowanym przez zaledwie kilka kobiet.

Strona opisuje pracę ks. Łukasza Mika, Misjonarza Miłosierdzia, pracującego w Diecezji Odesko-Symferopolskiej na Ukrainie.