Gawęda historyczna O Prawdyne I

Trochę inny świat – tak zacząłbym opowieść o ukraińskim sele Prawdyne albo jak dawniej mówiono: o Carew-darze.  Przyjechałem tu po raz pierwszy pięć lat temu. Wówczas stawiałem swoje pierwsze kroki w kapłaństwie jako neoprezbiter – pełen jeszcze entuzjazmu, młodzieńczej odwagi, jakiejś swoistej dojrzałości, płynącej z przedłużonej zakonno-seminaryjnej formacji. Nie pamiętam za wiele z tej pierwszej wyprawy do – jak to mawialiśmy – chersońskiej dojazdówki. Na pewno wówczas nie myślałem, że to miejsce tak mocno naznaczy moje jestestwo.

Co tu wyjątkowego? Daleko mi tu do zachwytu nad akermańskimi stepami mickiewiczowskimi pieśniami osławionymi… Po prosto jest zwyczajne pole z warstwą urodzajnego czarnoziemu z obecnym wszędobylskim wiatrem – najgorszy będzie polak, wiejący z zachodu, w pośrodku zaś niego wieś, która czasy świetności ma już dawno poza sobą. Kościół, położony nieco powyżej innych zabudowań – świadek historii, wyróżnia się w monotonnym krajobrazie. Jego początki spowite są legendą przenicowaną historycznymi danymi. Na pewno jego budowniczymi byli Polacy, którzy po powstańczej, listopadowej zawierusze stali się pierwszymi osadnikami ziem ówcześnie kolonizowanej Guberni Chersońskiej.

Zatem spróbujmy powrócić do owych początków. Zachowały się nazwiska dwunastu pierwszych rodzin, jakie zasiedlały tą – jak mawiał jeden z zaprzyjaźnionych kapłanów – nieludzką ziemię. Były to m.in. rodziny: Bileckich, Dżyżewskich, Grodnowskich, Jaworskich, Kornyckich, Mokreckich, czy Sosunowicz. Początkowo nazywano ich kazennymi seljanami-odnodworcami. Później mówiono o nich, że to biełopolacy. Można przypuszczać, że za ów podarunek ziemi, owa drobna szlachta, wyrugowana ze swojej ojcowizny, wcale nie była wdzięczna. Dla nich batiuszka car Mikołaj I, podpisujący 19 października 1831 r. słynny ukaz О разборе шляхты в Западных губерниях и об устройстве сего рода людей, nie był dobrodziejem, ale zbrodniarzem.  Poza tym, jak okazuje się od samego początku, nastąpił podział pomiędzy przybyłymi – szybko stało się jasnym, że jedni mieli pracować na drugich. Nie ulega jednak wątpliwości, że dość szybko Polacy zdecydowali o budowie we wsi kościoła. Skąd ta idea? Można się tylko domyślać. W tym czasie w nieodległym Chersoniu jezuici fundowali pierwszą świątynię. W pewnym momencie nawet formalnie została utworzona Diecezja Chersońska (1848-1852), ale po skutecznym proteście ze strony biskupów prawosławnych szybko przeniesiono stolicę nowopowstałej diecezji do Tyraspolu. O tyle to ważne, że mieszkańcy Carew-daru byli formalnie parafianami chersońskiego kościoła. Pewnie przesadą byłoby utrzymywanie, że kościół powstał od razu po 1846 roku, jaki jest uznawany za początki Prawdyne. Nie mniej można zgodzić się, że być może w latach sześćdziesiątych była już tu obecna jakaś świątynia. Niestety brakuje źródeł, które pozwoliłyby precyzyjnie określić właściwy rok fundacji. W zgodzie z zachowanymi dokumentami, jakim są choćby schematyzmy Diecezji Tyraspolskiej, na pewno w 1914 roku w Prawdyne był murowany kościół. Mało tego w dokumencie z 1912 roku widnie informacja, że we wsi istniała tylko kaplica. Czy na podstawie tego zapisu można wyciągnąć wniosek, że nastąpiła rozbudowa kaplicy do kościoła? Trudno odpowiedzieć. Wspomnienia miejscowych, niestety mało konkretne, każą raczej przesunąć tą granicę w dół. Są to opowieści, w których nie padają jednak konkretne daty, a raczej wspomina się fakty dotyczące procesu budowy chramu. Mówi się, że kamień, z którego została wzniesiona świątynia, był spławiany Morzem Czarnym z Odessy do Stanisława, a następnie konno na wozach przewożony dwadzieścia parę kilometrów przez step na miejsce budowy. Ponadto przypomina się, że zaprawę, którą łączono ociosane bloki, wykonywano z żółtek jaj. Nie ma w tych wspomnieniach mowy o powstawaniu najpierw kaplicy. Dla miejscowych, tu, od początku był kościół. Z kolei ruiny „kaplicy” po dziś dzień znajdują się na miejscowym cmentarzu. Dziewiętnastowieczna mapa, znajdująca się w miejscowym archiwum, pokazuje plan ówczesnego Carew-daru, koncentrycznie rozciągającego się wokół centrum, w którym należałoby lokować obecny kościół. Z kolei w dokumentach z 1945 r. Wydziału Architektury Chersońskiej Oblaści zanotowano informację: У селі Цареводарі є будівля (костел). Стиль – готика. Будівля кам’яна. Різнокольорове скло на вікнах. Рік будівлі невідомий. Tyle wiadomo o początkach kościoła. Relacje najstarszych mieszkańców, choćby spośród nich dziada Jana dopowiadają tylko ogólne szczegóły dotyczące wystroju świątyni. Oprócz kolorowych witraży były jeszcze figury archaniołów, znajdujące się w niszach na froncie kościoła oraz dzwon, który poruszany był przymocowaną do jego serca liną, ciąganą przez dzwonnika z chóru kościoła. Nic więcej. Może jeden jeszcze fakt – kościół wówczas nosił wezwanie Bożego Ciała.

Aby uzmysłowić sobie trud pierwszych mieszkańców Carew-daru warto spojrzeć na nieco szerszy kontekst historyczny. W Carskim Rosyjskim Imperium czasy przychylności wobec katolików, związane z epoką skądinąd nielubianej przez Polaków Katarzyny II, przeminęły. W ówczesnej rzeczywistości przecież ruski rząd nie uznał decyzji Stolicy Apostolskiej co do utworzenia na tym obszarze nowej katolickiej diecezji, a w końcu zmusił do przesunięcia jej stolicy na peryferia do Tyraspolu nad Dniestrem (dekretem Memor sollicitudinis z 26 sierpnia 1852 r.). Nadto wybuchła wojna krymska, w czasie której Polacy z Besarabii wystąpili przeciwko władzy carskiej. Pierwszy zaś biskup nowoutworzonej Diecezji Ferdinand Kahn został zmuszony do rezydowania w odległym Petersburgu, w zasadzie odseparowany od swoich owiec. Zatem był to czas zamieszania i może dlatego nikt za bardzo nie przejmował się nowopowstającą katolicką świątynią w Carewodarze.

Wieś dość szybko się rozwijała – w 1858 roku liczyła już około sześciuset mieszkańców, w większości katolików. Przed 1880 rokiem powstała staraniem prawosławnych sielan cerkiew pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Zapiski ówczesnych ksiąg metrycznych wskazują na znaczący udział wschodnich chrześcijan w ogólnej liczbie mieszkańców. Tutejsi ludzie opowiadają, że była to jedna z największych budowli w okolicy, której sława sięgała aż Odessy, skąd nawet na odpust ciągnęły wielkie rzesze pielgrzymów. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej – do dziś bowiem w centrum wsi znajduje się obelisk upamiętniający jej bohaterów – owa monumentalna, prawosławna świątynia została zrównana z ziemią. Cerkwi z takim rozmachem nigdy już nie odbudowano. Jeden z mieszkańców komentując ów fakt, stwierdził, że skoro kościół (choć naruszony upływem czasu i profanacją komunistów) jednak przetrwał, oznacza to, że katolicka wiara jest prawdziwa. Mówił to jako prawowierny chrześcijanin, czyli prawosławny. Wartość tego typu stwierdzeń porównywalna jest do klasycznego przekonania, że prawdziwe są te Święta Bożego Narodzenia, w czasie których jest więcej śniegu! Tak na marginesie dla miejscowych katolik nie jest chrześcijaninem. Skąpe źródła historyczne zdają się potwierdzać ponadlokalne znaczenie miejscowej cerkwi. Nic nie wiadomo o relacjach panujących pomiędzy katolikami a prawosławnymi z tamtego okresu. Ich świątynie były ulokowane malże koło siebie, dzieliło je raptem dwieście metrów. Przypuszczam, że jednak w przedekumenicznej dobie relacje owe nie były łatwe, a przepaść między wyznawcami Jezusa Chrystusa większa niż fizyczna odległość pomiędzy kościołem a cerkwią.

Dziewiętnaste stulecie kończy spis ludności, z którego wynika, że w Carew-darze było prawie tysiąc mieszkańców, poczta, jednoklasowa szkoła, cztery sklepy i jakiś skład narzędzi rolniczych. Mniej więcej ten obraz pokrywa się z rzeczywistością, do której równa współczesne Prawdyne, podupadając znacznie. Czasy się zmieniają. W oficjalnej historii Prawdyne, pisanej w duchu radzieckim, wiszącej po dziś dzień w korytarzy budynku Sielskiej Rady, znajdujemy informację, że wielu z potomków katolików przechodzi w tym czasie na prawosławie i zaczyna uważać siebie za Ukraińców. Rewolucja październikowa w Rosji rozpoczyna nowy ład. Idealnie skonstruowany świat klasy robotniczej okazał się bardzo trudnym czasem dla miejscowych Polaków-katolików.

c.d.n.