BÓG SIĘ RODZI…

24.12.2018 r.

Dla Ały, jednej z naszych dziewczynek, zaczął się ten dzień bardzo wcześnie. Siostry prosiły, by dzieci przyszły o czwartej (o piątej była planowana Wigilia)… i Ała przyszła w środku nocy. Była nieco zdziwiona, że kościół zamknięty, pobiegła prędko do Pani Luby spytać, co się stało. Tam wyjawiła się jej pomyłka… Pani Luba przygotowała jej czaju, ta siadła przy kominie i nieco się zagrzała i wróciła nieco później, by o 7.00 uczestniczyć w ostatnich roratach w tym roku…

Dla mnie ten dzień zaczął się później, bo w pół do szóstej… Modlitwa poranna, roraty… Około dziesiątej przyjechał Pan Wiaczesław z Mikołajowa, aby wstawić długo oczekiwane drzwi wejściowe do kościoła… Solidna robota, dębowe, ozdobione krzyżami… Wyglądały pięknie… Miało być 2-3 godziny, w końcu ok. 16.30 udało się je zamontować. Naprężenie wzrastało… Przedsionek kościoła zablokowany, a równolegle bezustanna bieganina związana z porządkowaniem kościoła i przygotowywaniem wieczerzy wigilijnej.

Po 16.00 rozpoczęła się ulewa. Wieszczyło to katastrofę… przygotowywaliśmy się bowiem na przyjęcie dla dwudziestu kilku osób, ale przy takiej pogodzie mogło się to nie udać… Ludzie (choć niekoniecznie parafianie!) nie zawiedli i kilka minut po piątej nieco ponad trzydzieści osób wysłuchało Ewangelii o Narodzeniu Jezusa, przełamało się opłatkiem (dla większości był to pierwszy taki gest w życiu!) i zasiadło do stołu… Barszczyk (nie ukraiński!), rybka itd.

Po wieczerzy wszyscy (cud, nikt nie uciekł) przeszli do zimnego kościoła… I tam rozpoczęła się w ciemnościach Bożonarodzeniowej Nocy Służba Boża. Rozpoczął ją uroczysty śpiew łaciński – Martyrologium… potem rozbrzmiała kolęda Bóg się rodzi i rozbłysły światła… Kaznodzieja mówił m.in. o zimnie betlejemskich jaseł i o zimnie, w jakim przeżywamy tą Noc, o naszym złączeniu z Jezusem…

Po pasterce pod jołką każdy znalazł drobny upominek… malutka gipsowa figurka Dzieciątka, która została przygotowana przez nasze siostry i ozdobiona przez prawdińskiej dziatki.

25.12.2018

Dla odmiany – śnieżyca i wiatr. Lepsze to od wczorajszej ulewy. Tego dnia były dwie msze święte. Pierwsza dla parafian, o 10.00 – stawili się niemal w komplecie… Druga, o 15.00, w domu Pani Hali – ze względu na niepełnosprawną Lenę, która nie mogłaby sama przyjść do kościoła… a która tęskni za Jezusem, przychodzącym do niej w eucharystycznym chlebie. W ten sposób rozpoczęła się wizyta duszpasterska…