Praktyczny ekumenizm (początek listopada w Prawdino)

2 listopada 2018 r.

Zgodnie ze zwyczajem na miejscowym cmentarzu została zaplanowana msza św. w intencji wszystkich wiernych zmarłych oraz tradycyjna procesja… Około 14.30 podjechałem pod bramę cmentarza, rozładowałem samochód… ławki, sprzęty liturgiczne… Tego dnia bowiem kościół znajduje się bardzo blisko zmarłych… Niespodziewanie zaczęli gromadzić się ludzie z wieńcami – znak zbliżającego się pogrzebu. Pierwsza myśl, że może dojść do niebezpiecznej sytuacji tj. konfrontacji z batiuszką Andrijem z moskiewskiej cerkwi, który okazjonalnie odprawie w miejscowej cerkwi-klubie. Okazało się, że planowany pogrzeb będzie miał raczej charakter świecki. Zmarły popełnił samobójstwo, a żona przynależała do sekty Świadków Jehowy…

O 15.00 rozpoczęła się więc nasza liturgia; kilka osób czekających na pogrzeb (nie wiedzieli o której dokładnie przywiozą zmarłego) włączyło się w naszą modlitwę… Następna grupa z boku przyglądała się sprawowanej ofierze mszy świętej. Pod koniec eucharystii, kiedy przygotowywaliśmy się do procesji, udali się oni na swoją uroczystość… My przeszliśmy po cmentarzu, wyczytując imiona zmarłych i odmawiając modlitwę różańcową…

 

3 listopada 2018

Odprawiwszy mszę świętą i uprzątnąwszy z lekka kościół, pojawiła się u mnie myśl, aby zając się pracami ziemnymi na froncie naszej świątyni… Nim myśl osiągnęła praktyczne stadium wykonania, weszło do kościoła kilku – jak się okazało później – baptystów. Po krótkim dialogu było wiadomo, że przyjechali na wieś na prośbę jednego chłopca, który w Chersoniu włączył się do ich wspólnoty. Mieli podzielić się z mieszkańcami doświadczeniem Boga. Rozdawali również Nowy Testament. Spytali, czy mogą w kościele na końcu spotkać się, przygotować posiłek… Prosili tylko o kipitok (gorącą wodę). Zaprosiłem więc 28. młodych chrześcijan z baptystycznego zboru w Chersoniu… Wyjąłem to, co miałem, chcąc ich zwyczajnie ugościć… Przyszli ze swoim ekwipunkiem… tak, że po wspólnym posiłku moja lodówka się zapełniła.  Międzyczasie trochę rozmów, wspólna modlitwa o odrodzenie duchowe w Prawdino… Na koniec kilka pieśni, parę słów na temat Eucharystii… Niespodziewane, braterskie spotkanie… Bez podkreślania przepaści, która dzieli ich wspólnotę od naszego Kościoła.