Pożegnanie z Bałtą…

Ostatnie dni lipca przebiegały pod znakiem przygotowywania się do wyjazdu z Bałty… Ks. Biskup bowiem z dniem 31 lipca odwołał mnie z misji “Bałta”.

Zatem rozpoczęło się szukanie kartonów, mocniejszych toreb, przeglądanie niejednego stosu papierów, książek i segregowanie na to, co ma zostać wyrzucone, rozdane i zabrane. Była msza dziękczynna za czas posługi w Bałcie, znaki wdzięczności parafian – tak jak to zwykle przy takich okazjach bywa. Cóż… idziemy dalej!

W święto św. Jakuba, Apostoła miało miejsce jedno, na swój sposób piękne wydarzenie – dziewiąte dziecko z ubogiej rodziny, żyjącej w Bałcie, przyjęło chrzest… Starsza ósemka krążyła w pobliżu mamy, a Marianna została zanurzona w wodzie chrzcielnej. Tylko szkoda, że zabrakło w tym Dniu Ojca – niestety, do niego łaska chrztu jeszcze nie dotarła… 🙁

I cóż, może warto odnotować, że pod koniec lipca dotarli do mnie po raz pierwszy goście z Polski (autostopem!), tak na pożegnanie… Dzięki ich obecności mogłem trochę na nowo poodkrywać to miasteczko, które niemal rok było moim domem (kiedyś niewiele dłużej cieszyło się tytułem stolicy Mołdawii).