O kradzieży…

Były dwa włamania do naszego domku, w którym żyjemy, w Bałcie… Pierwsze, w Wigilię Objawienia Pańskiego; drugie – kilka dni później… Zginęły pieniądze i komputery… Pieniądze przepadły bezpowrotnie… Komputer odkupiłem od naszego ministranta… (czy był tylko pośrednikiem, czy brał udział we włamaniu, jeden Pan Bóg wie…). Co na to policja – czas pokaże… Włamanie zgłoszono, procedury wyjaśniające wszczęto… czy nasz ministrant trafi pod sąd w roli współoskarżonego, świadka… nie wiem… czy fakt doniesienia na kolegę jest okolicznością łagodzącą, czy obciążającą… wszak sam nie przyznał się do udziału w przestępstwie…

Doświadczenie bycia okradzionym to nie jest tylko strata materialna…to poczucie, że ktoś naruszył Twoją intymność, Twoją godność, wtargnął tam, gdzie nie miał prawa być… Stajesz się nagim… Poza tym odkrywasz, że rzeczy mocno Cię krępują… myśli uciekają… w głowie tętni jakiś Tren Fortynbrasa…

I jak formować dalej ministranta?