Zakończenie Roku Miłosierdzia

W Uroczystość Chrystusa Króla w Bałcie  (jak i w całym Kościele) zakończył się Rok Miłosierdzia. Podczas liturgii odśpiewaliśmy dziękczynne Te Deum  za wszelkie dobro, jakie podczas tego Roku zrodziło się zarówno w kościele powszechnym, jak i w naszej lokalnej wspólnocie. Poniżej przedstawiam swoje świadectwo, jakie przesłałem do Watykanu, podsumowujące ten odcinek pracy.

Dla mnie Rok Miłosierdzia rozpoczął się w parafii w Chersoniu. 8. grudnia wraz z moim ówczesnym Proboszczem, ks. Andrzejem Sańko otworzyliśmy bramę miłosierdzia w tamtejszej świątyni… Jeszcze dziś pamiętam radość przygotowań do tego Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia – przygotowanie specjalnej kaplicy, tłumaczenie na j. ukraiński hymnu jubileuszowego – Misericordes sicut Pater itd. To również ks. Andrzej sprawił, że przełamałem się i zdecydowałem się prosić swojego Biskupa o zgodę na to, aby wysłać dokumenty do Watykanu z prośbą o włączenie w grono przyszłych misjonarzy miłosierdzia. Wówczas jeszcze jako neoprezbiter, nie mający kapłańskiego doświadczenia, swoją prośbę opierałem na prostym fakcie pragnienia przekazania Bożego Miłosierdzia, bo odkrywałem, że włączenie mnie w grono świętych szafarzy było aktem największego Miłosierdzia w moim życiu wobec którego nie potrafię być obojętnym. I pewnie byłem jednym z najmłodszych kapłanów, którzy w ową Środę Popielcowa przybyli do Rzymu, na spotkanie z Ojcem Świętym. Ten czas trochę ponad półrocznej posługi nie był może naznaczony czymś nadzwyczajnym, ale był potrzebny…

Po przyjeździe z Rzymu miałem trzy serie rekolekcji wielkopostnych (w Sanktuarium Matki Bożej Dzikowskiej u Ojców Dominikanów w Tarnobrzegu – Diecezja Sandomierska; w par. Trójcy Świętej w Iwano-Frankowym – Archidiecezja Lwowska oraz w swojej macierzystej Diecezji – w Pierwomańsku, Jużnoukraińsku i Wozniesińsku). Faktycznie kluczem rozważań w wówczas prowadzonych naukach stało się dla mnie miłosierdzie, a celem, jaki stawiałem przed sobą – było doprowadzenie uczestników tych rekolekcji do spotkania z przebaczającym Jezusem w sakramencie pokuty i pojednania. Niekiedy Pan Bóg posługiwał się mną, co stawało się widoczne podczas słuchanych przeze mnie spowiedzi – jakby nieco pełniejszych, odważniejszych ze strony penitentów.

Niemałym wyzwaniem było dla mnie przygotowanie konferencji dla moich współbraci na nasze wiosenne spotkanie (odbyło się ono w Hajworonie w kwietniu b.r.). Mówić wobec starszych kapłanów (a tu wszyscy byli bardziej doświadczonymi „misjonarzami” ode mnie) nie było rzeczą łatwą. Nicią przewodnią tamtych rozważań stał się wywiad-rzeka z papieżem Franciszkiem (Miłosierdzie to imię Boga). Duch Święty i Jego Duch napełnił tamte spotkanie treścią.

Pod koniec Jubileuszowego Roku zrodziła się idea, aby ten święty czas, zamknąć w Diecezji zawierzeniem poszczególnych dekanatów i całej Diecezji Bożemu Miłosierdzia. Przyczynkiem dla tego stał się niechciany obraz Jezusa Miłosiernego, który nie pasował do wystroju kaplicy Sióstr Miłosierdzia w Tawrijsku. Tenże obraz wyruszył w drogę po kościołach stacyjnych Diecezji Odesko-Symferopolskiej. Obraz został poświęcony w Tawrijsku, następnie udał się w drogę do Chersonia, Kirowogradu, Mikołajewa, Biełogrodu Dniestrowskiego, Bałty, Rozdzielnej i wreszcie do katedry odeskiej. Jako Misjonarz Miłosierdzia stałem się opiekunem tego obrazu i organizowałem nawiedzenia w tych wszystkich miejscowościach. Podstawowe założenie polegało na zorganizowaniu małych pielgrzymek, w obrębie dekanatów, do Bram Miłosierdzia. Dla wiernych ważne stało się spotkanie z Obrazem (Jezusem!) i wspólna modlitwa. Moja posługa polegała na głoszeniu słowa i słuchaniu spowiedzi. Siostry Miłosierdzia, które mi towarzyszyły, dawały świadectwo obecności Jezusa Miłosiernego w ich życiu, w życie św. Faustyny –współzałożycielki ich zgromadzenia a także przedłużamy modlitwę, prowadząc wieczorne i nocne czuwania. Dosyć niespodziewanie obraz po zakończeniu oficjalnej peregrynacji w Odessie znalazł się w Hajworonie, podczas dorocznych rekolekcji kapłańskich naszej Diecezji. Tam został namodlony – jak mówił rekolekcjonista – abp Andrzej Dzięga ze Szczecina. Podczas tych rekolekcji mogłem także złożyć osobiste świadectwo działania Jezusa Miłosiernego w moim życiu a także wspomnieć mojego nauczyciela miłosierdzia – zmarłego 20. czerwca b.r. ks. prał. Michała Józefczyka.

Ten czas posługi obejmował także codzienną pracę duszpasterską, najpierw w parafiach Najświętszego Serca Jezusa w Chersoniu i Przemienienia Pańskiego w Prawdino; później św. Stanisława Biskupa i Męczennika, w Bałcie. W tej pierwszej udało się doprowadzić do pojednania pomiędzy parafianami – Miłosierny Jezus sprawił, że czas parafialnych misji, poprzedzających Jubileusz 25-lecia odnowienia chersońskiej parafii, był czasem wzajemnego przebaczenia i współpracy… Prawdino z kolei zostało naznaczone modlitwą w Godzinie Miłosierdzia (msze święte są tam sprawowane o 15.00)… Bałta natomiast jest parafią, w głównej mierze, „dzieci ulicy” zebranych w świetlicy prowadzonej przez Siostry Miłosierdzia Wincentego a Paulo. Każde z tych miejsc było w tym roku mocniej dotykane działalnością Jezusa Miłosiernego.

Tak jak mówię ten czas był dany przez Boga dla tych konkretnych ludzi, którym w jakiś stopniu mogłem posługiwać. Nie było może wielu spektakularnych nawróceń, ale wierzę, że Pan Bóg powoli żłobi w każdym spotkanym człowieku szparę, przez którą chce wpuścić swoje światło… Tak było pewnie m.in. i zbiegłego ze wschodniego frontu żołnierza, który w środku nocy obudził mnie, bo pragnął się wyspowiadać. Tak było w wypadku jednej zakonnicy, dla której spowiedź święta stała się furtką dla ocalenia powołania. W tym wszystkim byłem nieużytecznym sługą. Daj Boże, aby Pan Bóg wykorzystał ten czas łaski i przedłużał go. Amen!

Na koniec fragment listu apostolskiego Misericordia et Misera ogłoszonego na zakończenie Roku Miłosierdzia przez papieża Franciszka  w Watykanie 21.11.2016 r. i płynący z niej wniosek – służyć dalej…

Doświadczeniem łaski, jakie przeżył Kościół z taką skutecznością w Roku Jubileuszowym, była z pewnością posługa misjonarzy miłosierdzia. Ich praca duszpasterska miała na celu jasne ukazanie, że Bóg nie stawia żadnej granicy tym, którzy szukają Go ze skruszonym sercem, bo wychodzi wszystkim na spotkanie jako Ojciec. Otrzymałem wiele świadectw radości z powodu ponownego spotkania z Panem w sakramencie spowiedzi. Nie traćmy szansy przeżywania wiary także jako doświadczenia pojednania. „Pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20), to zachęta, jaką także dziś Apostoł kieruje do każdego wierzącego, aby odkrył potęgę miłości, która czyni „nowym stworzeniem” (2 Kor 5,17).

Wyrażam moją wdzięczność każdemu misjonarzowi miłosierdzia za tę cenną posługę ofiarowaną po to, aby uczynić skuteczną łaskę przebaczenia. Jednakże ta nadzwyczajna posługa nie kończy się wraz z zamknięciem Drzwi Świętych. Pragnę bowiem, aby jeszcze trwała, aż do odwołania, jako konkretny znak, że łaska Jubileuszu nadal w różnych częściach świata jest żywa i skuteczna. Opiekę nad misjonarzami miłosierdzia w tym okresie sprawować będzie Papieska Rada ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji jako znak bezpośredniego wyrazu mojej troski i bliskości oraz znalezienie najbardziej odpowiednich form wypełniania tej cennej posługi.