Byłem w Polsce…

Mówią, że każdy człowiek potrzebuje znaleźć czas na odpoczynek… Ten wyjazd mimo,  że był pracowitym, miał jednak w sobie coś z charakteru odpoczynku – potrzebowałem odetchnąć ojczystym powietrzem, usłyszeć na ulicy swój rodzimy język, przejechać drogą, w której nie ma “jam”…  doświadczyć zwykłej codzienności…

Marszruta: Tarnobrzeg – dom rodzinny, zawsze otwarty… Kraków – rozmawialiśmy o relikwiach s. Faustyny dla chersońskiej parafii; Warszawa – sprawa studiów z prawa kanonicznego; Łódź i Poznań – spotkania z tymi, którzy modlą się w Grupach Modlitewnych w Intencji Wschodu; Gniezno, Szklarska Poręba, Chojnów… i wreszcie pielgrzymka we wspaniałej Gr. IX z Łodzi na Jasną Górę, by zawierzyć Matce wszystkie sprawy, które przeżywamy w naszych parafiach i wiele intencji, o które ktoś kiedyś gdzieś po drodze prosił… i jeszcze w drodze powrotnej Iwano-Frankowe, do którego wracam z nostalgią i … Lwów.

Na miejscu czekały mnie zmiany… ale o tym następnym razem.