Retrospekcja IV – wędrowanie…

Jedną z tradycji chersońskiej parafii jest doroczna piesza pielgrzymka do św. Antoniego…. w zeszłym roku kościół p.w. św. Antoniego mieścił się w Ciurupińsku…. a w tym roku w Oleszkach…. Wędrowanie wiodło do tego samego kościoła… Różnica wynika ze skutków ustawy dekomunizacyjnej…

Pan Ciurupa przestał być bohaterem i w końcu ktoś uświadomił sobie, że był współodpowiedzialnym za głodomór na Ukrainie… w sowieckiej mitologii dzielił on los z ubogimi, nie mając sam co jeść, rozdawał wszystko, co miał… historia wyglądała jednak na opak… Suto zastawiony stół stalinowskiego giermka kontrastował z chłopem, wyjadającym korzonki trawy na przednówku…

Niestety nie poszedłem na pielgrzymi szlak, nie odpocząłem z pątnikami na młodzieżowej plaży nieopodal naddnieprzańskiego mostu, nie pozdrawiałem dołączających do grupy pielgrzymów, nie wzniosłem żadnej modlitwy, dzierżąc w spoconej ręce różaniec… byłem w tym czasie w Polsce – w sanktuarium św. Józefa w Częstochowie… i nieco później na spotkaniu Misjonarzy Miłosierdzia na Jasnej Górze…

Krótka relacja jednej z pątniczek:

Pielgrzymka się odbyła. Wychodziło nas 9 osób z naszej kaplicy miłosierdzia, przed kościołem, dołączyło niespodziewanie jeszcze 4 osoby, i w drodze następne 4 i … pies – który doszedł do samych Oleszek. Po czym położył się przed kościołem na schodach i długo tam odpoczywał. 🙂
Pielgrzymka jak dla mnie szybko minęła i szczerze mówiąc jakoś fizycznie zupełnie się nie zmęczyłam. Tylko nasza młodzież bardzo marudziła. Ciągle musieliśmy na nich czekać. Ale nawet udało się z nimi porozmawiać w drodze. Odpust był piękny, tylko obiad w restauracji jednak odbiera tę ciepłą domową atmosferę. Ale jestem wdzięczna za ten dzień Panu Bogu. Nawet zdawało się, że ksiądz biskup długo nie mówił. I ciekawiej niż zwykle… i Prawdino wspomniał w homilii … Przesyłam kilka zdjęć z drogi… Niestety komórka mi się rozładowała już po śniadaniu. A może i dobrze? ..