ks. Proboszcz

Wiem, że dziś nie ma mnie w miejscu, w którym powinienem być… W odległym Tarnobrzegu trwa żałoba po śmierci ks. Michała Józefczyka. W tym momencie powinienem być przy Jego trumnie i modlić się wraz z Nim.

W poniedziałek, 13. czerwca byłem jeszcze u niego, w szpitalu… z trudem uniósł lekko rękę do góry i wypowiedział słowa błogosławieństwa… wtedy czułem, że widzimy się ostatni raz; modlił się, aby Pan zabrał Go do siebie… i tak stało się, tydzień później, 20. czerwca o 21.37 odszedł do wieczności… Z trudem słyszałem Jego głos… Prosił, aby Go pobłogosławić…

Spotykaliśmy się zawsze bardzo krótko, dwa, trzy zdania, ale to wystarczało… wiedziałem, że Ojciec Michał jest obecny w moich strapieniach, współodczuwa… proste gesty – nic więcej. Nie umiem wyrazić wdzięczności… z odległego Chersonia obserwowałem dziś mszę żałobną za ks. Michała, słuchałem kondolencji – pięknych słów… Nie umiem spłodzić wiersza, który wyraziłby więź między starym i młodym kapłanem – jest nią pewnie sam Chrystus. I za to pokazywanie sobą Jezusa dziękuję.