Rzym – rozesłanie Misjonarzy Miłosierdzia

1Zostałem posłany przez papieża Franciszka jako Misjonarz Miłosierdzia wraz z innymi moimi współbraćmi kapłanami z całego świata, aby głosić Miłosiernego Boga. Szczególnym moim zadaniem stała się posługa w konfesjonale, w Roku Miłosierdzia mam prawo odpuszczać grzechy zarezerwowane Stolicy Apostolskiej.

 

2To był pierwszy mój kontakt z Rzymem. Z jednej strony pozostaję pod urokiem ciasnych, wijących się uliczek w centrum Rzymu, kawiarenek na każdym rogu. Z innej strony można być pod wpływem monumentalnych budowli Starożytnego Miasta, ukazujących piękno Rzymu. I wreszcie można przeżyć pobyt w Rzymie w sposób duchowy… próbując odnaleźć skarb wiary w centrum chrześcijaństwa. Myślę, że nie do końca mi się to udało. Czasu nie było wiele. To, co pewnie pozostanie w pamięci, to spotkanie z Ojcem Świętym. Widać – nieco już słabym, mówiącym prostym językiem, o tym jak powinna wyglądać posługa w konfesjonale… być jak miłosierny Ojciec, nie zadawać w ciekawski sposób pytań, aby nie odtrącić przeżywającego wstyd człowieka… Niby nie są to nowe treści, ale może potrzeba również czasem stawiać je przed sobą i weryfikować swój sposób posługi… Msza święta w Środę Popielcową, bycie blisko ołtarza, szczególnie w momencie konsekracji, kiedy trzymałem wraz z innymi patenę z chlebem dla kapłanów-współbraci. I zaczęliśmy wszyscy czas Wielkiego Postu…

W czwartek, po Środzie Popielcowej byłem już w drodze do Tarnobrzegu, gdzie prowadzę parafialne rekolekcje wielkopostne.