Styczeń…

7a83be_d94fb12b1e404bd88341a535a02d008b

W telegraficznym skrócie wydarzenia stycznia:

– Pobyt w Polsce – tym razem dotarłem do Koluszek, Łodzi, Otwocka i Warszawy. Bardzo dziękuję wszytskim tym, którzy na tej trasie przyjmowali mnie z życzliwością, dziękuję za dobre słowa, modlitwę i wsparcie udzielane Kościołowi na Wschodzie;

– trudny powrót na Ukrainę… samochód musiał zostać we Lwowie, gdyż media mówimy o zamkniętych drogach w okolicach Odessy, Mikołajowa i Chersonia. Faktycznie przekonałem się, czym jest zima na Wschodzie. Odśnieżanie głównych dróg nie jest tu standartem… i kiedy jechałem marszrutką z Odessy do Chersonia (notabene podrożała z racji zimy o 100%) przekonałem się, że ruch odbywa się wahadłowo po jednym pasie… Potem doświadczałem owej zimy – czas podróży do Prawdino wydłużył się dwukrotnie – gdyż jechało się po lodzie…;

– czas kolędy, czyli wizyty duszpasterskiej. Na zdjęciu Pani Ola z mężem… generalnie kolęda wygląda tu nieco inaczej… czasem trzeba godzinę jechać do jakiegoiś miejsca… potem tradycyjne błogosławienstwo i… jest spokojniej; mamy czas na rozmowę… nie ma pośpechu;

– czas walki z samochodem – dwukrotnie lądował u fachowców w warsztacie;

– dużo spraw organizacyjnych, materialnych… niestety odciąga od tego, co fundamentalne – budowanie wspólnot parafialnych;

– pogrzeb – w gruncie rzeczy smutny; Polka, pochodząca z Krakowa, mieszkająca od klikunastu lat w Chersoniu pierwszy raz pojawiła się w parafialnym kościele – niestety już w trumnie. Ponieważ tu trumny są otwarte podczas pogrzebów, zobaczyłem jej twarz… Ciągle przeżywamy te sytuacje, że gdzieś są ukryci katolicy…;

– zaczęliśmy przygotowania do parafialnych misji z racji Jubileuszu 25-lecia oddania kościoła w Chersoniu… daj Boże, aby przed kilku dniami burzliwie obradująca Rada Parafialna, wydała obfite owoce podczas owych przygotowań.