Tak świętowałem dzień urodzin…

Prawdę mówiąc nie chciałem, aby informacja o moich 32. urodzinach ujrzała światło dzienne. Złożyło się jednak tak, że jedna z wolontariuszek, pracujących w Chersoniu dwa dni wcześniej radowała się (?) z racji swoich 40 lat pobytu na ziemi. I przy tej okazji postanowiono ustalić, kto jest następnym szczęściarzem… Poza tym jedna z parafianek miała wgląd w moje dokumenty (walcząc wytrwale oposwitkę dla mnie) i zapamiętała, że 31. sierpnia jest datą moich urodzin…
Była zatem msza św., po niej lody i kawa dla wszystkich… Były życzenia, chóralne śpiewy… a wszystko to miało miejsce w salce duszpasterskiej położonej pod nazaretańskim monastyrem. Poprawiny były w I piątek miesiąca, w Prawdino, gdzie Panie upiekły tzw. pieróg, zerwały naręcza ogrodowych kwiatów i też zaśpiewały Plurimos annos!

1

2