Minęły dwa tygodnie…

Zaczynam się powoli orientować, o co tutaj chodzi… W pierwszej kolejności o Pana Boga i Jego chwałę… a dokonuje się to na różny sposób… Parafia jest dynamiczna i drzemie w niej jeszcze pewien niewykorzystany potencjał… Jest kilka grup formacyjnych, prowadzona jest systematyczna katecheza dzieci, młodzieży i dorosłych… Kościół jest otwarty i czeka na każdego, kto poszukuje czegoś więcej w swoim życiu…

To jedna strona… Druga, tutejsza rzeczywistość. Doświadczyłem jej w wydaniu biurokratycznym. Większość kapłanów tu pracujących otrzymuje tzw. poswidkę na tymczasowe pereżywanie, którą rokrocznie musi odnawiać… I był problem z odnowieniem mojego dokumentu. Zetknięcie z jedną Panią służbistką, która rozwiązywała sprawy według własnej interpretacji prawa, nie pozwalało przebrnąć przez bariery administracyjne. Dopiero wycofanie dokumentów i skierowanie ich w innym urzędzie (co się wiązało z meldunkiem poza siedzibą parafii), zakończyło się sukcesem. Jest realna szansa, że będę mógł legalnie pracować na Ukrainie kolejny rok. To, że się udało, należy rozpatrywać w kategorii interwencji Opatrzności Bożej. Chwała Panu!