Krzywe Jezioro

1Od przeszło tygodnia jestem w Krzywym Jeziorze. Jest to nieduże miasteczko położone przy szosie (wg Ukraińców – autostradzie) Odessa-Kijów, ok. 200 km. na północ od Odessy. I właśnie ta lokacja czyni w jakiś sposób to miejsce atrakcyjnym. Produkuje się tu słynną wodę źródlaną Krywoozerską, a  tak poza tym to trudno znaleźć jakiejś inne zakłady pracy na terenie miasteczka. Co ciekawe Krywe Ozero nie jest zgazyfikowane. Przypuszczam, że mogła to być swoista kara dla mieszkańców (żyło tu niegdyś sporo Polaków-przesiedleńców) , nie sympatyzujących z władzami Związku Radzieckiego. Z resztą przed tutejszym „urzędem miasta” stoi cokół z obalonym już pomnikiem Lenina. Tylko napisał na obelisku wskazuje, że wcześniej stanowił on podwalinę pod potężną postać wodza Rewolucji Październikowej.

Tutejsza wspólnota rzymsko-katolicka jest bardzo mała, praktykujących jest mniej niż 20 osób. Wynika to trochę z pozostawienia parafii. Cztery ostatnie lata nie było na miejscu kapłana. Dopiero od października 2014 r. pracuje tu ks. Mirosław, który próbuje powoli odbudowywać wspólnotę. W pamięci mieszkańców pozostaje przede wszystkim ks. Ryszard, który po oddaniu świątyni, doprowadził do jej rekonsekracji w 1993 r. Choć niektórzy tęsknią do czasów sprzed 1991 r., kiedy w jej wnętrzu znajdował się klub. Jedna z krywoozeranek z rozrzewnieniem wspomina jak tu dawniej tańcowała. Dziś budynek wymaga natychmiastowego remontu.

Przyjechałem tu na prośbę miejscowego Proboszcza, trochę chyba dla towarzystwa, a przy okazji dla jakiejś pomocy. Cóż bowiem może czynić diakon w mikro-parafii, gdzie wierni pojawiają się na nabożeństwach tylko w piątek i niedzielę? Wbrew pozorom całkiem sporo. Pracuję głównie silą mięśni używając tradycyjnego narzędzia w postaci siekiery, wycinając gąszcz, znajdujący się przy kościele. Poza tym odkrywam talenty kulinarne, a nawet zdarzyło mi się mieć katechezę dla pary przygotowującej się do sakramentu małżeństwa po 15-leciu wspólnego życia. Oczywiście ks. Mirosław towarzyszy mi wytrwale, równocześnie poświęcając czas na przygotowywanie projektów przyszłych remontów. Trzeba przyznać, że jest większym optymistą w tej materii ode mnie.

Resztę czasu dzielę tradycyjnie na modlitwę, lekturę (wróciłem w perspektywie zbliżających się święceń do książki Gisberta Greshake Być kapłanem dzisiaj) i odrobinę rekreacji… To miejsce ponownie kieruje mnie na myślenie o specyficznym powołaniu księdza na Wschodzie. W zasadzie nie jest on tu duszpasterzem, jest on bardziej pustelnikiem, który powinien ukierunkować się na modlitwę kontemplacyjną i pracę, mającą być znakiem jego ubóstwa. I tak zaczynam widzieć swoje powołanie tu, i powoli próbuję je przeżywać właśnie w takim duchu. W pewnym sensie jest to dla mnie powrót do korzeni, do ducha proroka Eliasza, będącego ojcem karmelitów. Ale powrót zupełnie inny – wówczas nie byłem gotów na przyjęcie takiej formuły życia, dziś dostrzegam jej piękno. Ono coraz bardziej pociąga.

 2

Jeden komentarz do “Krzywe Jezioro”

  1. I właśnie w związku z naszą historią należy się w tym miasteczku Kościół z prawdziwego zdarzenia. Trzymam kciuki za udany remont.

Możliwość komentowania jest wyłączona.